GRANICE INSPIRACJI

GRANICE INSPIRACJI

Granice inspiracji

Lepsze lub gorsze modele prawie idealnie podrobionych kolekcji są codziennym elementem krajobrazu dużych miast na całym świecie. Często gołym okiem możemy stwierdzić czy coś jest podróbką czy nie. Czym dokładnie jest “podróbka” w świetle prawa? Jak marki mogą się bronić przed takimi praktykami? Gdzie są granice inspiracji? O opinię zapytaliśmy adwokat, Partner Zarządzającą kancelarii IP Legal Adwokaci i redaktorkę naczelną portalu Prawo w modzie, Magdalenę Korol.

 

 

 

W Internecie pojawia się masa ofert sprzedaży kolekcji ubrań, które są łudząco podobne do oryginałów. Np. na Allegro można znaleźć kostiumy kąpielowe, imitujące produkty marki God Save Queens. Przykłady można by mnożyć. Czy w świetle prawa to podróbki?

W pierwszej kolejności należy odróżnić tzw. podróbki od trendów. Jeżeli w danym sezonie w modzie dominuje jakiś motyw, to oczywistym jest, że producenci odzieży, zarówno ci duzi jak i mali, będą brać pod uwagę obowiązujące trendy w produkcji swoich kolekcji. Grochy, panterka, czy motywy religijne – można by wymieniać bez końca. To, że jeden z producentów użyje tkaniny w liście, które wpisywać się będą w obowiązujący trend właśnie, nie oznacza od razu, że dopuszcza się plagiatu. Inna sytuacja zachodzić jednak będzie, gdy przeniesie na swoją odzież motyw stworzony na zamówienie innego producenta. Tak stało się np. w przypadku skopiowania grafiki Mateusza Sudy przedstawiającej motyw oczu, stworzonej specjalnie dla marki Illesta, a skopiowanej 1:1.

Warto zatem odpowiedzieć sobie, czym jest podróbka.

Podróbka to w tym przypadku nic innego jak skopiowanie cudzej twórczości, tzw. kradzież intelektualna. Prawo autorskie posługuje się w tej sytuacji pojęciem plagiatu utworu. Utworem może być wszystko, co stanowi przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, utrwalony w jakikolwiek sposób, a więc może być nim także odzież. Plagiat to natomiast zastosowanie zapożyczeń niedozwolonych w świetle prawa, gdzie plagiator zataja źródło i twórcę lub przyjmuje bezprawnie fragmenty dzieła innego twórcy jako swoje własne.

Od plagiatu odróżnić należy opracowanie powstałe w związku z cudzym dziełem i utwór inspirowany, który powstaje w wyniku inspiracji, impulsu, wywołanego utworem innego twórcy. Opracowanie jest utworem zależnym i jego tworzenie wymaga zgody autora utworu pierwotnego. W przypadku inspiracji składniki utworu, z którego zaczerpnięto inspiracje można dostrzec, lecz nie stanowią one elementu dominującego. Wtedy zgoda twórcy utworu, którym osoba się inspirowała nie jest wymagana.

Oczywiście należy pamiętać o tym, że każda tego typu sprawa wymaga indywidualnej analizy. Argumenty typu: „wziąłem tylko 30% z innej sukienki, albo moja torba ma tylko 3 elementy wspólne z inną torbą” – są całkowicie nietrafione!

 

W jaki sposób marka może chronić się przed plagiatem?

W zależności od sytuacji marka może bronić się na kilka sposobów. Najczęściej, w przypadku gdy mamy do czynienia z naprawdę oryginalnym modelem odzieży, który jest w ofercie producenta, można powołać się na prawo autorskie i fakt, że stworzyliśmy utwór. Można też posiłkować się ustawą Prawo własności przemysłowej i próbować zastrzec dany wzór jako wzór przemysłowy. Do dyspozycji pozostaje również ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, gdzie w omawianym przypadku być może będziemy mogli mówić o czynie nieuczciwej konkurencji – naśladownictwie produktów.

 

Granice inspiracji

Zara, H&M i Primark średnio co dwa tygodnie wprowadzają nowy asortyment do sklepów. Wiele z produktów jest łudząco podobnych do tych zaprojektowanych przez wielkie domy mody. To „tylko” naśladownictwo?

Jest oczywiste, że te firmy (i nie tylko te) „podglądają” się wzajemnie, sugerują i inspirują. Często dochodzi do zamierzonych, bądź nie zbyt daleko idących „inspiracji”. O podjęciu, bądź nie kroków prawnych z reguły decydują sami zainteresowani. Najczęstsze grzechy sieciówek w tym zakresie, obok ściągania gotowych wzorów płaszczy, czy sukienek, dotyczą nieuprawnionego wykorzystania cudzych fotografii na koszulkach czy bluzach. Jeden z głośniejszych incydentów z naszego rodzimego podwórka to wykorzystanie przez markę Reserved należącą do LPP zdjęcia – autoportretu młodej 19 – letniej amerykanki Rockie Nolan.

 

Zara niejednokrotnie była oskarżana o kradzież pomysłów młodych projektantów. Czy można w jakiś sposób bronić się przed kopiowaniem własnych grafik wrzucanych np. na Instagramie?

Zara też ma na swoim koncie wpadki dotyczące wykorzystania cudzych zdjęć. Dla przykładu tylko wskazując na bezprawne wykorzystanie zdjęcia Pauline Darley. 

Jak się przed tym bronić? Na to niestety brak jednoznacznej odpowiedzi. Z jednej strony wrzucając naszą twórczość na Facebooka, czy Instagrama musimy mieć świadomość, że udzielamy tym serwisom nieodpłatnej, międzynarodowej licencji, według której działa m.in. opcja share na Facebooku.

Nie oznacza to jednak, że nasze prace są pozbawione ochrony. Każde bowiem użycie czyjegoś utworu (a będzie nim bez wątpienia autorska fotografia) poza social mediami (a nawet w samych social mediach, ale w celach komercyjnych), rodzić będzie po naszej stronie prawo do domagania się stosownego wynagrodzenia za korzystanie z naszej twórczości. Nie można też wykluczyć roszczeń o zapłatę wynagrodzenia za rozpowszechnienie wizerunku, w przypadku, gdy wykorzystane dla celów komercyjnych (lub w ogóle bez naszej wiedzy i woli) zostanie nasze własne selfie.

Leave a Reply